Usiadłam na kanapie, gdy nagle przeszedł mnie dreszcz. Wszędzie było szkło. Spojrzałam na jeden z większych jego kawałków. Przyjrzałam się i zorientowałam, że to szyjka od kieliszka. Boże co tu się wczoraj działo ?!
Szurając kapciami poszłam po małą zmiotkę i szufelkę. Zamiotłam całe szkło i wyrzuciłam do kosza, po czym poszłam do łazienki. Ciągle myślałam o wczorajszej nocy, jedyne co miałam w głowie to pustka.
Kiedy spojrzałam w lustro nie byłam pewna czy to ja. Wyglądałam okropnie. Poczułam alkohol. To ja. Śmierdzę jak zawodowy alkoholik. Wzięłam prysznic i od razu poczułam się lepiej. Nawet już nie bolała mnie głowa.
Wróciłam do salonu i z ciekawości zajrzałam do barku. Do tej pory stała tam jedna butelka wina. No właśnie, do tej pory. Świetnie, zawsze źle kończyłam po winie. Dziś nie jest nawet tak źle, ale co się działo wczoraj wieczorem ? Kompletnie nic nie pamiętam.
Dobra, czas zrobić coś pożytecznego, chociaż tak szczerze to poszłabym dalej spać. Spać i niczym się nie przejmować.
Wyciągnęłam laptop z mojej wielkiej torebki i usiadłam na sofie. Sprawdziłam wszystkie portale społecznościowe i włączyłam na YouTube'ie moją ulubioną playlistę. Odłożyłam loptop na stolik, który stał przy sofie. Z mojego brzucha wydobył się ryk, który sygnalizował, że już czas na moje ulubione jajka z patelni. Podeszłam do lodówki i zabrałam się za śniadanie.
Nagle zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pokazał się numer mamy.
- Cześć mamo. - Wyjątkowo nie miałam zachrypniętego głosu. Hm, może wino teraz zaczęło mi służyć ?
- Cześć córeńko. Jesteś może w mieszkaniu ? Jesteśmy z tatą w pobliżu i pomyśleliśmy, że na chwilę do ciebie zajrzymy.
- Tak, jestem. Zapraszam.
- To będziemy za jakieś 15 minut. Papa !
- Cześć.
Otworzyłam okno, żeby trochę się przewietrzyło. Poczułam ciepłe powietrze na mojej twarzy. Był początek września, na dworze nie jest już tak upalnie gorąco jak kilka tygodni wcześniej, jednak nadal jest gorąco - z resztą jak zawsze. Floryda, w końcu miała to do siebie, a ja mogłam chodzić w mojej ulubionej czerwonej sukience którą właśnie poszłam ubrać. Już praktycznie nie czuję, że wczoraj miałam styczność z alkoholem, jednak pod oczami delikatnie widać worki. Mam dobry nastrój, wiec zrobię sobie ładny makijaż. Nie żebym na co dzień robiła brzydki - zaśmiałam się w duchu. Podkreślone oko ciemniejszymi cieniami zawsze będzie pasować do czerwonej sukienki.
Gdy przyszli moi rodzice i porządnie mnie wyściskali zrobiłam nam kawę i usiedliśmy w salonie.
- I jak kochanie podoba ci się nowe mieszkanie ? - Odparła mam swoim miłym głosem.
- Jak na razie nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Może nie jakieś bardzo duże, ale jak dla mnie w sam raz. Przytulne, w dobrej lokalizacji. Idealne.
- A jak okolica i tutejsi ludzie ? Poznałaś już sąsiadów ? - Mama zawsze zadaje dużo pytań.
- Na razie tylko jednego, ale wydają się być mili.
Rozmawialiśmy tak przez dobre 20 min, gdy mama stwierdziła że muszą jeszcze zrobić zakupy do domu i pomyślałam, że ja też mogłabym coś kupić na obiad, więc spakowałam portfel i telefon do małej torebki i wyszliśmy na klatkę. Zamknęłam drzwi i wyszliśmy z bloku. Oj tak uwielbiam ten ciepły klimat. Chociaż chciałabym kiedyś zobaczyć śnieg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz